ikonki



      

Wednesday, November 16, 2016

PODRÓŻE: Autostopem przez Bałkany. Macedonia.

Macedonia, Ohrid i okolice oraz Skopje.
Po Serbii i nieudanym skoku na Kosowo zaczęłyśmy kierować się w stronę Macedonii. Czas spędzony w podróży najmilej wspominam chyba właśnie tam (mimo pewnego "małego" incydentu w stolicy, którym było trzęsienie ziemi.  Czego chcieć więcej. Moje oczy mogły nacieszyć się przepięknymi widokami a i adrenalina przy okazji podskoczyła. Jak to się mówi. Wszystkiego trzeba w życiu spróbować! Nowe znajomości z coucha, kawa z rana i baklava z widokiem na stare miasto. Brakuje mi tego.













Monday, November 14, 2016

PODRÓŻE: Autostopem przez Bałkany. Serbia.

Serbia, Nis.
Zdjęcia zrobione pierwszego dnia w Nis, na południu Serbii. Miasto samo w sobie sprawiało wrażenie bardzo przygnębionego,  w którym czas zatrzymał się gdzieś w latach osiemdziesiątych. Jednak nie można tego samego powiedzieć o ludziach, którzy mimo ciężkiej sytuacji w swoim kraju  , przyjęli nas bardzo gościnnie i radośnie. Czuć było wszechobecny bałkański temperament. W ich oczach widać było nadzieję na to, że będzie lepiej!






PODRÓŻE: Autostopem przez Bałkany.


Wakacje spędziłam pracując jako barmanka -czego w żadnym wypadku nie żałuję, bo wiążę się to z wieloma niesamowitymi wspomnieniami, nowo poznanymi ludźmi i masą nabytego doświadczenia a finalnie zarobionymi pieniędzmi,które mogłam przeznaczyć na podróże.
Praktycznie cały wrzesień byłam na walizkach. A zaczęło się od wyjazdu na Bałkany, z inicjatywy
mojej najdroższej koleżanki Doroty, która zawsze potrafi nam wyczarować naprawdę ciekawe okazje lotnicze. Poleciałyśmy we trzy. Ja, Dorota i Ola. Za jedyne dziesięć euro w dwie strony na południe, do Nis w Serbii. Potem nasze nogi powędrowały w stronę Kosowa, ale niestety nie udało nam się do niego dostać. Tylko na chwilę wróciłyśmy spowrotem do Serbii, by potem pojechać do Macedonii, Albanii, a następnie Czarnogóry. Chciałabym Wam niebawem pokazać kilka zdjęć z naszych wojaży. Enjoy!


Zdjęcie zrobione po nieudanej próbie dostania się do Kosowa. Poznałyśmy wtedy bardzo miłego Słowaka, który przewoził jakieś militaria w ciężarówce i nie mógł nas niestety zabrać, ale poopowiadał nam  trochę o świecie i umilił czas podczas przygranicznego łapania stopa.